New York is a State of Mind
30 października 2008
Ponieważ nikt tego nie czyta, to na szczęście nikomu nie spier...lę radości czekania na 110 odcinek (sam i tak mimo upływu lat pamiętałem jasno co było PRAWDZIWYM finałem):
Słówko prawdy o tym, jak ze starego Lewandowskiego, stwardniałego w oparach wszechobecnego cynizmu, mimo wszystko czasami każdym szwem wyłazi ckliwość i gówniarski sentymentalizm: pamiętam wyraźnie, że we wrześniu 2001 roku (choć raczej jeszcze nie samego 11-go, bo wtedy jeszcze to, co widzieliśmy w telewizji paraliżowało wyobraźnię) zdarzyło mi się pomyśleć o tym gdzie rankiem tamtego wtorku był Joel (szczęściem raczej nie na Manhattanie) i gdzie wieści z Nowego Jorku zastaly Maggie...
Zupełnie jak baba z Podlasia gadająca do telewizora o swych chorobach, wnukach i drożyźnie w geesie :)
