Numerowane strony

Celebrujmy! Zwłaszcza gdy się nam dołożą

21 czerwca 2009

Gdyby żonglerkę danymi i datami uczynić dyscypliną olimpijską, obecny prezydent Poznania nie byłby bez szans na medal. Ale co tam on sam! Za plecami prezydenta czai się w jego mieście doborowa kadra w tej wyspecjalizowanej dyscyplinie.

Koniec mojego związku z redakcją poznańskiej gazety uwolnił mnie w zasadzie od konieczności zajmowania się sprawami Poznania. Ale z drugiej strony uwolnił mnie też od powinności, by nad sprawami tego miasta pochylać się z konstruktywną troską a bez ironii. Dlatego pozwolę sobie w swoim stylu zareagować na słowa prezydenta Poznania przeczytane w ostatnim "Przekroju" (18 czerwca 2009).

Było to przy okazji sporządzonego przez tygodnik rankingu 26 miast polskich. Poznań zajął miejsce pierwsze i niech mu będzie. Choć mając niejakie porównanie z paru innymi miastami, w których mieszkałem, a nie tylko je odwiedzałem - nie mogę nie poczuwać się do współmyślenia z autorem pewnego posta na Przekrojowym forum.
Ale pod rankingiem jest rozmowa z prezydentem Ryszardem Grobelnym. W niej zaś - poza wieloma okrągłymi zdaniami - pada bardzo ciekawa wypowiedź.


PRZEKRÓJ: Dlaczego Uniwersytet Adama Mickiewicza jest z tyłu, za UJ i UW?
GROBELNY: - Zawsze jest w pierwszej piątce. Należy pamiętać, że to najmłodsza uczelnia, a tradycja uniwersytecka to część sukcesu.

Podkreślam to tak, jak mi się te słowa same podkreśliły w wyobraźni, bo wciąż mam żywo w pamięci akcję Poznania sprzed pięciu lat. Nie było wtedy polityka od lewa do prawa, który nie poparł wniosku o ustawę przyznającą dla UAM ok. 312 mln zł z budżetu państwa na rozwój tej uczelni, w związku z... 400-leciem poznańskiej tradycji uniwersyteckiej. Dęte to było niemożebnie: do tradycji włączono nie tylko faktycznie działającą Akademię Lubrańskiego, ale też nigdy nie wprowadzony w życie dokument królewski zezwalający na przekształcenie kolegium jezuickiego w akademię.

Dziś zresztą - gdy ustawa dawno klepnięta, a pieniądze spływają (choć rektor już apeluje o 100-procentową waloryzację przyznanej sumy) - jubileusz w Poznaniu zwany jest po prostu "400-leciem wydania edyktu o powołaniu Uniwersytetu". Ale przed pięciu laty rękoma całego Sejmu poznaniacy zaklepali sobie tekst:
"W związku z przypadającą w 2011 roku czterechsetną rocznicą utworzenia przez króla Zygmunta III Wazę Uniwersytetu w Poznaniu..."


Znam pewną firmę, która przed dwoma laty przyjmowała od klientów gratulacje z okazji owocnego 15-lecia działania na rynku. A w tym roku ta sama firma zaprasza klientów na jubileusz swego 40-lecia. Zagadka dość prosta: 40 lat od założenia firmy przez państwo, a 15 (dziś już 17) od przejścia w ręce prywatne. A że firma z Poznania, podejrzewam iż te płynne jubileusze to może tutejsza specjalność?
Wobec tego w każdym roku kończącym się na "1" Poznań może świętować z Uniwersytetem rocznicę edyktu Zygmunta III; w każdym roku z "9" na końcu - rocznicę powołania Wszechnicy Piastowskiej z 1919; w latach kończących się na "0" - rocznicę przekształcenia Wszechnicy w Uniwersytet Poznański, a w latach z "5" - rocznicę Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (nazwa od 1955). Jest jeszcze rocznica powołania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 1857, co zaklepie lata z "7" w końcówce.

A przy takim mętliku pojęciowym prezydent Grobelny zawsze zdoła wyjaśnić krajowi, że słabsze wyniki UAM to tylko pozory i knowania starszych uczelni.



PS. Tu mój felieton na ten temat z lipca 2004 r., gdy ważyły się losy ustawy "o 400-leciu Uniwersytetu w Poznaniu": [link]

0 koment.:

  © Blogger templates Newspaper by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP