Najgorsze są studentki pedagogiki...
20 lutego 2009
...jak się taka zestresuje i tymi długimi pazurami wczepi w kierownicę, to instruktor jest bezsilny...
To oczywiście fragment prasowego tekstu o kursantach w szkołach jazdy, widzianych oczami instruktorów (''Niezła jazda'' - Nowa Trybuna Opolska z 31 grudnia 2008 - wiem, straszny mam poślizg, cyt. za Angorą z 18 stycznia). Mimo tak efektownego wstępu, nie wynika z tych relacji, że któraś z płci generalnie lepiej lub gorzej się nadaje do prowadzenia samochodów. Za to instruktorzy gremialnie wskazują na niektóre zawody, jako te, które mocno utrudniają im życie.
Są to:
- nauczyciele z kilkuletnim stażem w zawodzie (zacisnięte zęby w reakcji na lada krytykę, trudności w zniesieniu, że teraz samemu jest się uczonym)
- decydenci, menedżerowie (skłonność do analizowania w ruchu ''za i przeciw'' każdej decyzji, gdy trzeba reagować odruchowo)
- ''wysłużone'' pielęgniarki (''- Nie pytajcie mnie czemu; one po prostu takie są'' - bezradnie mówi jeden z instruktorów).
Czy z powyższych odkryć płynie jakieś przesłanie? Nie sądzę. Ale z takich tekstów pożytek - owszem jest. Gdy, tak jak ja, uzyskało się prawo jazdy za drugim podejściem do egzaminu praktycznego, to czerpie się niemałą pociechę z opowieści o 65-letniej Pani Zdzisi, która oblała dotąd 13 podejść i niezrażona angażuje wciąż kolejnych instruktorów w kolejnych szkołach jazdy.

0 koment.:
Prześlij komentarz