Razem czy z osobna
25 lutego 2009
Zwykle desperacko chce się wierzyć, że spiski nie istnieją, że nasze codzienne starania mają sens, bo są częścią globalnej gry fair. Dlatego myślenie o każdym niepokojącym sygnale z osobna - ratuje nasze podskórne poczucie bezpieczeństwa.
W numerze 7/2009 Newsweeka (Polska) dwie kolumny zajmuje ''Polski ślad kamorry'' Violetty Krasnowskiej. Materiał wpisuje się w obecną falę zainteresowania włoską przestępczością zorganizowaną, wywołaną publikacją ''Gomorry'' Roberta Saviano. Ale ma też dodatkowy walor dla polskiego czytelnika - łączy ze sobą w zazębiające się puzzle historie, które dotąd nasze media miały w zwyczaju opisywać bez szerszych kontekstów.
Wpadka jakiegoś włoskiego gangstera żyjącego w bloku w Krośnie wraz z rumuńską kochanką - to był przed czterema laty raczej przyczynek do sensacyjnych newsów podszytych rozbawieniem: co to za mafioso, co jeździ focusem i ukrywa się na polskim zadupiu.
Mroczne historie Polaków, którzy zamiast do dobrze płatnej roboty na włoskich plantacjach, trafiali tam do nieludzkich obozów pracy (i nierzadko tracili w nich życie) opisywano starannie omijając konteksty z jakimi mogłaby się wiązać lokalizacja obozów na południu Włoch. Koncentrowano się raczej na wątku polskich sadystów gnębiących współrodaków, na wątkach pazernych włoskich plantatorów i nieudolnych dochodzeń karabinierów.
Tymczasem po tym jak Saviano nakreślił rozległą - i wiarygodną, udokumentowaną - panoramę interesów kamorry, sięgających od Kolumbii po Ukrainę i od Kampanii po Szkocję, już raczej nie da się widzieć wszystkiego osobno. Francesco Schiavione (''Cicciarello'') kaptujący z Krosna polskich wspólników, którzy później naganiali ludzi do obozów pracy kontrolowanych przez klan Casalesi - to obraz bardziej kompletny niż oderwane impresje o ciągu nieszczęśliwych przypadków, przez które ludzie lądowali w tych włoskich łagrach. A przestawienie tej zapadki myślowej uruchamia całą lawinę skojarzeń:
* niezliczone wizyty włoskich przedsiębiorców i ''przedsiębiorców'' w poszukiwaniu okazji do inwestycji w polskich miastach;
* wykazane przez Saviano dawne związki kamorry z polskimi gangami dysponującymi dojściami do magazynów wojskowego uzbrojenia;
* udokumentowane inwestycje kamorry w turystykę, przemysł i usługi w najbardziej nawet oddalonych od Włoch zakątkach Europy z Aberdeen na czele (gdzie pewien szkocki gangster stał się pierwszym pełnoprawnym kamorystą nie-Włochem).
...problem, jaki zapewne pojawia się kiedy przychodzi pisać o tak rozległych powiązaniach, płynie stąd, że takie odkrycia strasznie upodabniają się do teorii spiskowych. Dowodząc, że na każdym kroku dostrzega się potwierdzenie obecności skrytego spisku - wystawiamy się na podejrzenie jakiejś obsesji, fiksacji. Zwykle desperacko chce się wierzyć, że spiski nie istnieją, że nasze codzienne starania mają sens, bo są częścią globalnej gry fair. Dlatego myślenie o każdym niepokojącym sygnale z osobna - ratuje nasze podskórne poczucie bezpieczeństwa. Zaś łączenie faktów w monstrualną całość, w to poczucie godzi.
Ale nie sposób zawsze widzieć wszystko oddzielnie. Tak jak (jak pisze Krasnowska) już ''nie ma powodu nie wierzyć Saviano, że kamorra jest także wśród nas''.

0 koment.:
Prześlij komentarz