Rozładowane akumulatorki
23 października 2007
Ogólnonarodowy entuzjazm słabo mi się udziela. Poranne powitania ''Jak się masz w nowej Polsce?!”, mniej więcej od czwartego zaczęły wywoływać we mnie mdłości.
Żeby było jasne: zgadzam się, że stało się dobrze (uwaga dotyczy i frekwencji, i wyników). Tylko, że jeśli ktoś aktywnie, mocno przeżył narodowy entuzjazm po wyborach 1989, 1991 i 1997 roku - ale także (może przede wszystkim) rozczarowania zakończone wyborami w 1993, 1995 (te akurat to prezydenckie), 2001 - to nabiera dość fatalistycznego podejścia do rzeczywistości.
Umiarkowany ogląd Polski po 21 października przeczytałem - z życzliwością - tutaj , ale przemawia przeciw niemu stara prawda, że to zazwyczaj umiarkowani najmocniej dostają po dupie.
Jeśli więc udziela mi się czyjś nastrój, to najprędzej moich kotów. Jesień, wilgotne liście, mroźne fronty i wilgotne mgiełki. Nic, tylko spać:

